środa, 4 września 2013

Hej ;>

Bardzo was przepraszam ale na razie muszę zawiesić bloga na jakiś czas ,
zapraszam 1 Października ;)

piątek, 19 lipca 2013

Rozdział 5 "Siostry Black"

Potem uczta poszła bardzo szybko , starsi uczniowie zaśpiewali hymn , jeszcze dyrektor powiedział parę słów i prefekci zabrali nas do dormitorium . Szliśmy w górę długimi wielkimi schodami które się nieraz ruszały , po pięciu minutach wchodzenia po schodach zatrzymaliśmy się przed portretem grubej damy w różowej jedwabnej sukni .
-Hasło ? Powiedziała kobieta w portrecie.
-Caput Draconis. Powiedział rudowłosy prefekt , a portret usunął się , ukazując okrągłą dziurę w ścianie . Przeleźliśmy przez nią , i znaleźli się w wspólnym pokoju Gryfindoru ; przytulnym , okrągłym pomieszczeniu pełnym wysiedzianych foteli .
Rudowłosy prefekt wskazał nam dziewczyną , weszłam do dormitorium , dormitorium był to duży okrągły pokój , z czterema łóżkami , za mną weszła Rosalie i Sabine Black , i jeszcze jedna dziewczyna , mała chuda i bardzo ładna , podeszła do mnie jako pierwsza .
-Hej ja mam na imię Hermiona Granger a ty?
-Nicki Williams .
-Ładne imię . Powiedziała i odeszła przedstawić się Rosalie i Sabine .
Podeszłam do łóżka koło okna gdzie stały moje rzeczy , zaczęłam się rozpakowywać.
Pomyślałam że trzeba się przedstawić siostrą Black , podeszłam najpierw do Sabine , wydawała mi się milsza.
-Cześć nazywam się Nicki Williams a ty?
-Hej a ja Sabine Black , a to jest moja siostra Rosalie . Najpierw uścisnęłam rękę Sabine a potem Rosalie.
-Jak wam się podoba w Hogwarcie ?
-Może być . Odparła chłodno Rosalie i odeszła do wspólnego pokoju Gryfonów .
-Ona taka jest , przepraszam cię za nią.
-Spoko nic się przecież nie stało.
-Tak wiem ona jest taka dla tych których nie zna , ale później poznacie się lepiej.
-Albo po prostu ma zły dzień.
-Albo albo .
Położyłam się spać równo dwudziestej drugiej , spojrzałam obok siebie na łóżko Hermiony .
-Nicki śpisz?
-Nie a co?
-Denerwuję się.
-Czym?
-Lekcjami , boję się że przeczytanie wszystkich naszych szkolnych książek to za mało .
-Masz jeszcze przecież szkolną bibliotekę , zawsze możesz do niej pójść .
-A no racja dzięki . Hermiona wstała i ubrała kapcie.
-Gdzie ty idziesz?
-Do biblioteki .
-O tej godzinie oszalałaś , ty nawet nie wiesz gdzie to jest .
-Racja . odłożyła kapcie na swoje miejsce i znów się położyła w poprzedniej pozycji .
-A ty się nie martwisz?
-Nie a czemu miałabym.
-No nie wiem , ja wkuwałam wszystkie książki na wakacje.
-Ale po co ?
-Ponieważ ja ja. .. jestem Mugolem.
-A kto to taki?
-To jest nie czarodziej , zwykły człowiek , mugole żyją w innej części miasta .... Urwałam jej.
-Wiem , ja właśnie mieszkam w tej części Londynu , tylko ja nie jestem Mugolem , moi rodzice też nimi nie są.
-Czyli jesteś czystej krwi.
-Czym jestem?
-Masz czysta krew , to znaczy że urodziłaś się w rodzinie czarodziei , a jest jeszcze czarodziej lub czarodziejka pół krwi.
-Pół krwi?
-Tak , to znaczy że jej czy jego jeden z rodziców czyli mama lub tata jedno z nich jest mugolem lub mugolakiem , są różne zjawiska czarodziejów pół krwi  , a jeszcze są charłaki , to osoby które mają rodziców czarodziei ale ta osoba jest Mugolem , nigdy nie spotkałam się z charłakiem , ponieważ takie osoby są bardzo rzadko spotykane , bardzo mało ludzi ma tę przypadłość , jestem ciekawa czy charłaki jeszcze żyją , muszę wypożyczyć sobie książkę o charłakach , jeżeli taka istnieję , jak myślisz jest książka o charłakach?
-Mhm... Odpowiedziałam śpiąco .
-Śpisz?
-Prawię.
-Nie śpij , mam ci jeszcze tyle do opowiadania .
-To mów.
-Moi rodzice są dentystami więc nigdy nie mieli do czynienia z magią .....
Hermiona nadal mówiła a ja zasypiałam z każdym jej słowem , aż odpadłam do krainy snów.

Pierwszego całego dnia pobytu w Hogwarcie mieliśmy różne lekcje , obrona przed czarną magią , eliksiry , zielarstwo , historia magii , ale i tak na tych pierwszych naszych lekcjach w Hogwarcie nic nie robiliśmy .
Po południu gdy w wspólnym pokoju zrobił się straszny tłok , poszłam do dormitorium , spotkałam tam Sabine.
-Cześć Sabine co robisz?
-Myślę , ej posłuchał możesz mi coś o sobie opowiedzieć?
-Jasne . Yyy jestem czystej krwi , mieszkam z rodzicami z Londynie tam gdzie Mugole , yhh co ja tu mogę jeszcze powiedzieć.
-Starczy , byłam ciekawa czy jesteś czystej krwi.
-Aha , to teraz ty opowiadaj .
-Mój tata nazywa się Victorius Black pracuję w Ministerstwie Magii ale nie wiem dokładnie co robi , moja mama zaś nazywa się Kamile obecnie nie pracuję . Mój wujek to Syriusz Black może słyszałaś o nim , moja rodzina jest bardzo duża sama nie wiem ile mam kuzynów i ciotek , interesują mnie ci najważniejsi , cała rodzina Black w tym oczywiście ja i Rosalie , my jesteśmy czystej krwi , jak słyszałam od wujka nigdy w rodzinie Black nie było Mugoli i nigdy nie będzie.
Nagle do pokoju weszła wściekła Rosalie.
-Sabine co ty robisz?
-Opowiadam Nicki o naszej rodzinie .
-Czy Syriusz nie mówił ci już nie nieznajomym nie opowiada się o naszej rodzinie.
-Ale Nicki nie jest obca .
-Mówił ci?
-Mówił.
-A ty go nie posłuchałaś .
-Ale..
-Syriusz będzie wściekły przecież sama wiesz ...
W tym momencie urwała , zapomniała chyba że ja jestem w pokoju  .
-Nieważne , Sabine chodź.
I wyszły .
Wyszłam za nimi do salonu , chciałam w tym tłumie odnaleźć rudowłosego prefekta , siedział sobie spokojnie na fotelu.
-Ymmm przepraszam ..
-Percy .
-Umm tak Percy , gdzie jest biblioteka ?
-Poczekaj . Percy podszedł do rudych bliźniaków  , chyba Percy i oni byli rodzeństwem , Percy podszedł do mnie z bliźniakami.
-Fred i George zaprowadzą cię do biblioteki .
-Yhym .. dzięki .
-Ja jestem Fred. Powiedział bliźniak po prawej.
-A ja George . Teraz powiedział ten po lewej .
-A ty jak się nazywasz? Powiedzieli razem równocześnie.
-Nicki.
-A więc Nicki chodź z nami . Powiedział tak mi się zdaję że Fred .
Poszłam z nimi do biblioteki , przy wejściu pożegnałam się z nimi.
Weszłam do wielkiej zakurzonej biblioteki i rozglądałam się po rzędach półek , zobaczyłam Hermione siedzącą nosem w książce.
-Myślałam że żartujesz z tymi książkami.
-Patrz książka o charłakach .
-Wiesz że nie będziemy się o nich uczyć.
-Tak wiem , nawet profesor od Historii magii mnie wyśmiał.
-Nie dziwię się.
-A ty po co przyszła do biblioteki ?
-Chciałam zobaczyć czy tu siedzisz.
-I zobaczyłaś.
-Idziemy do dormitorium.
-Jasne , tylko odłożę tę książkę , i wezmę ummm... Hermiona nie wiedziała jaką książkę wsiąść , wiec wzięła ich koło dziesięciu lub dwudziestu.

wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział 4 "Zła decyzja tiary"

Z szeregu wystąpiła dziewczynka o różowej buzi i jasnych mysich ogonkach , nałożyła tiarę , która opadała jej prawię na nos , i usiadła . W chwilę później.
-HUFFLEPUFF! . Krzyknęła tiara.
Przy stole po prawej stronie rozległy się oklaski i okrzyki aplauzu . Hanna podreptała do niego i usiadła .
-Bones Susan !
-HUFFLEPUFF!. Wrzasnęła znów tiara , a Susan usiadła koło Hanny .
-Boot Terry !
-RAVENCLAW !
Tym razem rozległy się wiwaty przy drugim stole na lewo .
I tak dalej i tak dalej , czas się okropnie dłużył , czekałam tylko na moją kolej.
-Granger Hermiona .
-GRYFFINDOR !
-Neville Longbottoma !
To był ten chłopak z pociągu , co szukał swojej ropuchy.
-GRYFFINDOR!
Teraz modliłam się żeby tiara przydzieliła mnie do Gryffindoru .
-Draco Malfoy!
-SLYTHERIN!
-Potter Harry !
Weście przyszedł czas na słynnego Pottera .
Tiara zwachała się przez chwile , potem jakąś minutę myślała i krzyknęła.
-GRYFFINDOR!
Wszyscy byli już tak przejęci że nie zauważyli że jeszcze parę osób nie przydzielono.
-Williams Nicki! Powiedziała profesor McGongal , spojrzałam na nią z niedowierzaniem i ruszyłam w stronę stołka , założyłam tiarę na głowę , i usłyszałam cichy głosik w środku.
-Hmm , pasujesz do Slytherinu ale też do Gryffindoru .
-GRYFFINDOR! Krzyknęła tiara , a mi kamień spadł z serca , tak bardzo się bałam że trafię do Slytherinu .
Usiadłam na samym końcu stołu Gryffindoru i przyjrzałam się trzem osobą które nie zostały jeszcze przydzielone , to były te dwie dziewczyny z łódki którą płynęłam do szkoły , ruda i blondynka , i jeszcze koło nich stał ten ładny chłopak też z łódki .
-Black Sabine !
Do stołka podeszła ta blondynka , teraz już wiem że nazywa się Sabine .
-GRYFFINDOR! Krzyknęła tiara a Sabine usiadła naprzeciwko mnie.
-Black Rosalie !
Rosalie to była ta ruda .
-GRYFFINDOR. Rosalie uśmiechnęła się od ucha do ucha i usiadła obok siostry.
-Luton Richard.
Teraz modliłam się żeby on trafił do Gryffindoru .
Richard usiadł na stołku i założył tiarę , tiara zamyśliła się i krzyknęła.
-SLYTHERIN!
Byłam zawiedziona , już myślałam że się z nim zaprzyjaźnię , ale czy to jest dużo różnica że ja jestem w Gryffindorze a on w Slytherinie ?

niedziela, 14 lipca 2013

Rozdział 3 "Kierunek Hogwart"

Wakacje minęły mi bardzo szybko , może dlatego że czekałam bardzo na wrzesień .
I właśnie nadszedł dzień wyjazdu do Hogwartu .
Rano pojechaliśmy na metro king's cross ,  stamtąd miał odjechać mój pociąg do lepszego świata , do świata magii .
Całą drogę do metra mama dawała mi rady , opowiadała coś , ale ja jej nie słuchałam .
Gdy już dojechaliśmy wyjęłam list przyjęcia do Hogwartu z kieszeni i przeczytałam , że pociąg który ma odjechać o godzinie jedenastej  odjeżdża z peronu dziewięć i trzy czwarte , spojrzałam na przedziały ale nie było takiego peronu , jest tylko peron dziewiąty i dziesiąty a pomiędzy nimi barierka .
-Mamo nie ma takiego peronu dziewięć i trzy czwarte .
-Podaj mi rękę - Zrobiłam tak jak kazała , mama zaczęła biec do tej barierki a ja za nią , wiedziałam jak to się skończy , barierka się przewróci razem z nami . Lecz tak nie było biegłyśmy i biegłyśmy a barierki nie było widać , mama nagle stanęła ja obejrzałam się do tyłu i zobaczyłam tę barierkę , nagle z niej wyszedł tata , rozejrzałam się dookoła , zobaczyłam kartkę wiszącą nad moją głową "dziewięć i trzy czwarte".
Był straszny gwar , uczniowie żegnający się ze swoimi rodzinami , spojrzałam na zegar była godzina dziesiąta pięćdziesiąt , tata pomógł mi wnieść kufer do pustego przedziału w pociągu .
-Jak dojedziesz wyślij mi koniecznie sowę - Powiedziała mama strasznie mnie ściskając  .
Pożegnałam się z rodzicami i wsiadłam , pociąg ruszył , jeszcze przy zakręcie pomachałam im , i straciłam ich z oczu .
Jechaliśmy jechaliśmy i jechaliśmy , za oknem były pola domy obraz co chwilę się zmienił , nagle drzwi od przedziału się otworzyły , stanął w nim niski pulchny chłopak .
-Widziałaś może ropuchę ?
-Nie, niestety .
-Pierwsza klasa?
-Tak , a ty ?
-Też , jestem Neville Longbottom .
-Nicki Williams . Neville podał mi rękę a ja ją uścisnęłam .
-Do zobaczenia w Hogwarcie , może będziemy w tym samym domu .
-Mam nadzieję .

Do szkoły jechaliśmy jakieś dwie godziny może trzy , wyszliśmy z pociągu , a bagaże kazali nam zostawić .
-Pirszoroczni za mną - powiedział wielki mężczyzna z brodą , wyglądał jak olbrzym , ale jednak za mały , chyba że olbrzymy tak wyglądają.
Stanęliśmy przy wielkim jeziorze gdzie stało mnóstwo łódek.
-Po czterech na łódkę - Powiedział mężczyzna. Ustawiłam się w kolejce za innymi uczniami , wsiadłam do łódki z dwiema dziewczynami i jednym chłopakiem , dziewczyny były strasznie do siebie podobne , tylko jedna miała blond włosy a druga rude , pewnie są siostrami , natomiast chłopak miał piękne oczy , duże zielone , brązowe włosy które świetnie mu się układały , chłopak popatrzał się na mnie i się uśmiechnął , natomiast ruda dziewczyna skarciła mnie wzrokiem , jej wzrok mówił "Dziwaczka" , pomyślałam że pewnie jest z bogatej rodziny i myśli że jestem mugolem , albo że mam brzydkie ubrania , tylko że na sobie miałam czarną szatę . Oderwałam oczy od rudowłosej i spojrzałam na górę , gdzie patrzyła się blondynka , w górze na wielkiej skale stał wielki oświetlony zamek , był cudowny a zarazem straszny , gdyby nie był oświetlony pomyślałabym  że to zamek z horroru . Zatrzymaliśmy się przy brzegu , poszliśmy za wielkim mężczyzną w stronę zamku , zatrzymaliśmy się przed bramą.
-Pirszoroczni , pani profesor McGongall.
-Dziękuje ci Hagridzie , sama ich stąd zabiorę - otworzyła szerzej drzwi . Sala wejściowa była taka wielka , że zmieścił by się tu mój dom. Ruszyliśmy za profesor McGongall po kamiennej posadzce . Zza drzwi po prawej stronie dochodził ożywiony gwar , reszta uczniów pewnie już tu jest , ale profesor McGongall zaprowadziła nas do pustej komnaty z drugiej strony .
-Witajcie w zamku Hogwart . Bankiet rozpoczynający nowy rok wkrótce się zacznie , ale zanim zajmiecie swoje miejsca w Wielkiej Sali , zostaniecie przydzieleni do domów . Ceremonia przydziału jest bardzo ważne , ponieważ podczas całego pobytu w Hogwarcie wasz dom będzie czymś w rodzaju rodziny . Będziecie mieć zajęcia z innymi mieszkańcami waszego domu , będziecie spać z innymi w dormitorium i spędzać razem czas wolny w wspólnym pokoju. Są cztery domy : Gryffindor , Huffelpuf , Revenclaw i Slytherin . Każdy dom ma swoją zaszczytną historię i z każdego na świat wyszli słynni czarodzieje i znakomite czarodziejki , Tu , w Hogwarcie , wasze osiągnięcia będą chlubą waszego domu , zyskując mu punkty , a wasze przewinienia będą hańbą waszego domu , który utraci przez was część punktów . Dom , który osiągnie najwyższą liczbę punktów przy końcu roku , zdobędzie puchar domów , co jest wielkim zaszczytem. Mam nadzieję , że każde z was będzie wierne swojemu domowi ,  bez względu na to , do którego zostanie przydzielone . Ceremonia przydziału odbędzie się za kilka minut w obecności całej szkoły . Zalecam wykorzystanie tego czasu na zadbanie o swój wygląd.
Jej spojrzenie spoczęło na szacie Nevilla a potem na nosie jakiegoś rudego chłopaka który stał obok samego pana Pottera . Poprawiłam swoją szatę , i palcami rozczesałam moje długie kasztanowe włosy.
-Wrócę , kiedy będziecie gotowi , proszę zachować spokój . I wyszła z komnaty , w tej samej chwili w komnacie zrobił się straszny gwar , każdy był podniecony ceremonią , niektórzy obawiali się że to będzie boleć , ja o tym nie myślałam , będzie co będzie .  Nagle stało się coś dziwnego , przez ścianę przeniknęło około dwudziestu duchów . Perłowo białe i lekko przezroczyste , szybowały w komnacie , rozmawiając między sobą .
-To idziemy ? - rozległ się ostry głos - Ceremonia przydziału zaraz się rozpocznie.
Wróciła profesor McGongall . Duchy jeden po drugim wsiąknęły w ścianę.
-A teraz proszę stanąć rzędem i iść za mną.
Wyszliśmy gęsiego z komnaty , a potem przeszliśmy przez salę wejściową i przez podwójne drzwi wkroczyli do Wielkiej Sali . To miejsce oświetlało tysiące świeć unoszących się nad czterema długimi stołami . Profesor McGongall postawiła przed nami stołek a na nim spoczywała szpiczasta tiara . Tiara zaczęła śpiewać ale nie zrozumiałam żadnego słowa , gdy skończyła cała sala wybuchła oklaskami . Wstąpiła profesor McGongall , trzymając w ręku długi zwój pergaminu .
-Kiedy wyczytam imię i nazwisko , dana osoba nakłada tiarę i siada na stołku . Abbott Hanna !

piątek, 12 lipca 2013

Rozdział 2 "Harry Potter?"

Weszliśmy do domu  , zaniosłam te wszystkie rzeczy do mojego pokoju i zeszłam znów na dół , rodzicie siedzieli i pili herbatę , usiadłam na kanapie obok mamy .
-Mamo , kto to jest Harry Potter?
-Jakby ci to wytłumaczyć , może od samego początku . Kiedyś w Hogwarcie był pewien chłopiec o imieniu "Tom Riddle" był miłym chłopcem , ale gdy skończył szkołę stał się zły , wszyscy się go boją , teraz nazywa się Lord Voldemort , teraz nawet strach wypowiedzieć to imię , każdy gdy o nim wspomina mów "Sam-Wiesz-Kto" tylko najodważniejsi wypowiedzą to imię...   Tu przerwałam mamie.
-Co to ma wspólnego z tym całym Harrym .
-Jedenaście lat temu gdy Harry Potter był malutki , Voldemort zbierał ludzi którzy przeszliby na jego złą stronę , pewnej nocy Voldemort przyszedł do domu Harry'ego i jego rodziców , jego rodzicie nie chcieli przechodzić na złą stronę , więc Voldemort ich zabił , potem chciał zabić Harry'ego ale mu to się nie udało , nie wiadomo co ten Harry zrobił , był malutki , nie umiał żądnych zaklęć , teraz po tym zdarzeniu Harry ma bliznę na czole i każdy w świecie magii zna jego imię.
-Widać że ten Harry musi być potężny .
-Jest , tylko musi nauczyć się wszystkiego czego uczą w tej szkole.
-A no tak zapomniałam , opowiedz mi mamo coś o tej szkole.
-Jest tam siedem klas , w tej szkole jest tak jakby cztery domy , cztery grupy , zgrupowania , domy , których mieszkańcy łączy jakaś charakterystyczna cecha : Slytherin - ambicja , spryt . Hufflepuff - sprawiedliwość , wierność . Ravenclaw - inteligencja , rozwaga. Gryffindor - odwaga , prawość . Każdy z domów Hogwartu ma swoje godło , prefektów oraz dormitorium.
-Kim są prefekci ?
-Prefekci konsultują się z opiekunem swojego domu , aby przekazywać pozostałym jego członkom niezbędne informacje . Czyli można powiedzieć że , prefekci pokażą ci w szkole co i jak .
-A co to jest dormitorium ?
-To jest sypialnia dla uczniów .
-Mamo muszę coś jeszcze wiedzieć?
-Tak i to dużo , musisz wiedzieć co to jest animag a metamorfomag  .
-No to zacznij od animaga ,
-Animag czarodziej , który ma możliwość zmieniana się w jedno konkretne zwierzę .
-A metamorfomag?
-Metamorfomag osoba , która w każdej chwili potrafi zmienić dowolnie swój wygląd .
-Jeszcze coś?
-Reszty dowiesz się już w szkole.

Siedziałam w swoim pokoju wymyślając imię dla sowy .
-Mam! Harry - Powiedziałam sama do siebie .
Podeszłam do Harrego i spytałam.
-Podoba ci się imię ?
On tylko wykrzywił głowę , no bo co by miał innego zrobić .
Wzięłam książkę do samoobrony przed czarną Magią i zaczęłam czytać.
Czytałam czytałam puki nie zasnęłam.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam wszystkich za błędy które możliwe że popełniła , ale naprawdę się starałam. 

Rozdział 1 "List od sowy"


Pewnego szarego popołudnia , siedziałam w salonie z rodzicami , oczywiście mama rozwiązywała krzyżówki a tata czytał gazetę , jak każdego nudnego popołudnia gdy padał deszcz . Nagle usłyszeliśmy jakiś hałas w kominie.
-Co to było ? - Spytałam rodziców , oni wymienili między sobą spojrzenia. Nagle do pokoju wleciał list?
Dlaczego ten list wleciał przez komin ? Od kogo był ten list ? W głowie masa pytań a rodzice na nie nie odpowiedzą. Tata wstał i podniósł ten list , znów usiadł , otworzył list , i zaczął czytać.
-Hogwart. Powiedział tata , gdy już przeczytał ten dziwny list .
-Wiedziałam , to było do przewidzenia - Odpowiedziała mu mama . Co to jest Hogwart ?
- Yyy .. Co to jest Hogwart.
-To jest szkoła do której będziesz szła -  Powiedział wesoło tata.
-Josh przecież ona nic nie wie o tym co tam będzie robić , trzeba jej wytłumaczyć.
-O co chodzi ? Co to jest za szkoła ?
-Kochanie to nie jest normalna szkoła , musisz uwierzyć w każde słowo które mówimy , dobrze?
-Niech będzie , to słucham czego nie wiem a powinnam?
-Ta szkoła jest dla czarodziei ,a my nimi jesteśmy .
-Przecież magia nie istnieje.
-Istnieje , ta szkoła jest magiczna .
-Czyli ja też jestem czarodziejką?
-Tak kochanie , przeczytaj sobie ten list . Tata podał mi ten list , dopiero zauważyłam że to nie jest zwykły papier.


Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie
Dyrektor szkoły:Albus Dumbledore
(Order Merlina pierwszej klasy , wielki czar , Najwyrzsza szycha , Między narodowy konfed Czarodziejów)
Szanowna pani Williams
Mam przyjemność poinformowania pani , że została pani przyjęta do szkoły magii i
Czarodziejstwa Hogwart . Dołączamy listę niezbędnych książek i wyposażenia.
Rok szkolny rozpoczyna się 1 Września . Oczekujemy pani sowy nie później niż
31 Lipca.
Z wyrazami szacunku,
Minevra McGonagal , zastępca dyrektora

-Wy nie żartujecie.
-Mówimy cały czas poważnie skarbeńku .
Zobaczyła że w kopercie jest jeszcze jedna kartka .

Szkoła magii i czarodziejstwa w Hogwarcie

Umundurowanie
Studenci pierwszego roku muszą mieć:

1.Trzy komplety szat roboczych (czarnych)
2.Jedną szpiczastą tiarę dzienną (czarną)
3.Jedną parę rękawic ochronnych (ze smoczej skóry albo podobnego rodzaju)
4.Jeden płaszcz zimowy (czarny , zapinki srebrne)

Uwaga: Wszystkie stroje uczniów powinny być zaopatrzone w naszywki z imieniem.

Podręczniki :
Wszyscy studenci powinni mieć po jednym egzemplarzu następujących dzieł:

Standardowa księga zaklęć (1 stopnia) Mirandy Goshawk
Dzieje Magii Batlidy Bagshot
Teoria Magii Adalberta Wafflinga
Wprowadzenie do Transmutacji (dla początkujących) Emerika Switcha
Tysiąc magicznych ziół i grzybów Phyllidy Spore
Magiczne wzory i napoje Arseniusa Jiggera
Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleść Newta Scamandera
Ciemne moce : Poradnik samoobrony Qunetina Trimnle'a

Pozostałe wyposażenia
1 Różdżka
 1 Kociołek ( cynowy , rozmiar 2)
1 zestaw szklanych lub kryształowych fiołek 
1 teleskop 
1 miedziana waga z odważnikami 

Studenci mogą także mieć jedną sowę ALBO jednego kota , ALBO jedną ropuchę. 
Przypominam się rodzicom , że studentom pierwszych lat nie zezwala się na posiadanie własnych mioteł .

-Gdzie my to wszystko kupimy?
-Na ulicy Pokątnej. Odparł tata . Bzdury takiej ulicy nie ma - Pomyślałam.
-Takiej ulicy nie ma.
-Jest , jest Nicki , tylko po prostu nie dojdziesz tam normalnie . Powiedziała moja rodzicielka .
-A skąd będziecie mieli tyle pieniędzy , te rzeczy są pewnie drogie .
-Kochanie w świecie Magii nie płaci się funtami czy dolarami .

Następnego dnia myślałam że to wszystko to sen . Gdy już się ubrałam i uczesałam zeszłam na dół , rodzice na mnie czekali.
-To co idziemy na zakupy? Spytała mama.
-Nooo tak .
-To choć. Powiedziała mama i złapała mnie za rękę , pociągnęła mnie do komina.
-Popatrz . Tata podszedł do nas miał w ręce jakiś worek z pisakiem , mama zabrał mu worek , a tata wziął garść piasku , stanął w kominku i powiedział "Na pokątną" i nagle zniknął.
-Teraz ty Nicki. Powiedziała mama , wzięłam od niej garść pisaku i powiedziałam to samo co tata "Na pokątną" . Miałam zamknięte oczy , stałam na jakieś drewnianej podłodze , ale bałam się otworzyć oczy , nagle poczułam ręce mojej mamy na moich ramionach , mama wyprowadziła mnie z tego pomieszczenia , i usłyszałam gwar ludzi , gdy otworzyłam oczy zobaczyłam miasto , ale nie takie zwykłe , widziałam kobiety latające na miotłach , dzieci które bawiły się mini różdżkami , było inaczej , weselej , był po prostu lepiej.
-To ja pójdę do banku Gringotta. Powiedział tata do mamy i odszedł.
Chodziliśmy z mamą od sklepu do sklepu , tata przyniósł jakieś dziwne pieniądze. Kupiliśmy czarną szatę , tiarę i różne inne rzeczy , na samym końcu poszliśmy do sklepu z różdżkami . Sklep wydawał się mały ale jak się weszło do środka było bardzo dużo półek z pudełkami .
-O widzę państwo Williams i ich jedyna córka Nicki która teraz idzie do Hogwartu i potrzebuję różdżki zaraz coś znajdziemy. Powiedział wysoki chudy mężczyzna z siwą brodą . 
-Może ta dziewięć i pół cala włos z glosy willi giętka , machnij proszę . Zrobiłam jak kazał , ale nic się nie stało . 
-Hmmm .. a może ta dziesięć i pół cala kieł widłowęża sztywna , machnij . Znów machnęłam z różdżki wydobyły się iskry . 
-Bardzo dobrze . Wziął ode mnie różdżkę i zapakował a potem podał moim rodzicom , tata zapłacił i wyszliśmy .
-Zapomniałabym , potrzebna ci sowa . Weszliśmy do jakiegoś sklepu z różnymi zwierzętami , patrzyłam na różne sowy i zobaczyłam białą sowę z brązową plamką wokół prawego oka , wzięliśmy ją zapłaciliśmy i poszliśmy w stronę jakiegoś baru , gdy weszliśmy ludzie zebrali się w jednym punkcie , chyba był tam ktoś sławny , usłyszałam tylko "Harry Potter" , z rodzicami weszliśmy schodami na górę do komina i zrobiliśmy tak jak wtedy w domu z kominem , tylko powiedzieliśmy nasz adres domu.

czwartek, 11 lipca 2013

Prolog

Główna bohaterka tych opowiadań ma na imię Nicki Williams . Pochodzi ona z rodziny czarodziei czystej krwi . Razem ze swoją matka Cassandrą  i ojcem Joshem , mieszkają w Londynie tam gdzie Mugole . Nicki gdy miała 11 lat dostała list z Hogwartu . W Hogwarcie poznaje dwie dziewczyny - Sabine i Rosalie Black , które okazują się animagami. Nicki na początku nie żywi do nich specjalnych uczuć , ale gdy przychodzi co do czego dziewczyny zaprzyjaźniają się . Gdy dziewczyny stają się sobie bliższe okazuje się , że Richard , chłopak którego Nicki nie lubiła , zakochuję się w niej .
Nicki razem z przyjaciółmi przeżywa niezwykłe przygody .


                                                                             Nicki 

                                                                        Rosalie

                                                                        Sabine

                                                                    Richard




Obserwatorzy